1

Topic: Filharmonia Poznańska 2012

Witam w nowej odsłonie... chyba jeszcze niewiele osób "odświeżyło" się po "upadku" dawnego forum... mam nadzieję że odżyje ono i będzie kwitło tak jak wcześniej...
Sam postaram się o jakiś wkład w tej materii...

02 marca 2012 roku w Filharmonii Poznańskiej postanowiono świętować 220 rocznice urodzin Gioacchino Rossiniego
Zapowiadano wiele wspaniałych gwiazd a wyszło jak wyszło... odwołano występ jako dyrygenta Alberto Zeddy specjalisty od Rossiniego oraz Pavola Breslika - tenora, zmieniono program koncertu i tak w pierwszej cześci usłyszelismy 3 arie z oper Rossiniego oraz 2 uwertury a w cześci drugiej  usłyszeliśmy Stabat Mater Rossiniego (rzeczywiście odpowiednie dzieło na wesołąokazję świętowania okrogłej rocznicy urodzin kompozytora - chyba że ktoś tak bardzo przejął się obecnym okresem postnym)
Finalnie otrzymaliśmy niezbyt strawny koncert w niezby t strawnym wykonaniu.
Dyrygen  - Gaetano D'Espinoza bardziej tańczył niż dyrygował przez co orkiestra w wielu miejscach poważnie się rozjeżdzała nie tylko z solistami ale także w poszczególnych sekcjach. Ogromnie żal że dwa werble które odgrywają tak istotną role w uwerturze do Sroki Złodziejki umieszczono obok siebie przez co "dialog" zapisany w nutach przez genialnego kompozytora przestał być dialogiem tylko zlewająco się masą dudnienia...
Rzeźnickim zabiegiem potraktowano także arię Tanti Affetti z opery La donna del lago, która śpiewała Julia Lezhneva, niemal 3/4 wspaniałej brawurowej arii wycięto a reszta... coż wykonana może i brawurowo  - sprawności koloroaturowej nie można odebrać Julii Lezhnevej ale czytośc i poprawnośc intonacyjna oraz emisja pozostawiały bardzo wiele do życzenia! Aż dziw że artystka ta robi tak oszałamiającą kariere, podczas gdy powinna jeszcze sporo się uczyć i ćwiczyć niewątpliwie wspaniale zapowiadający się instrument.
Niestety nie lepiej wypadła Agnieszka Rehlis w arii Cruda sorte z L'italiana in Algeri, było czysto, za to duża niedbałośc w koloraturach i zupełnie nieakceptowalne dla mnie śpiewanie "szeroką rurą".
Obrazu pierwsej cześci niestety nie porpawił Wojtek Gierlach bardzo dobry artysta ale chyba niezbyt dobry w doborze repertuaru... Wybór na ten wieczór arii o plotce z Il barbiere di Siviglia był strzałem jak kulą w płot... aria typowo basowa dla basso profondo a nie dla bas barytona toteż nie bardz było się czym pochwalić...
Druga cześć koncertu niestety niewiele zaoferowała na otarcie łez... Bardzo poprawnie wypadł Mikeldi Atxalandabaso tenor który zastąpił (w ostatniej chwili?? jak podano chorego Pavola Breslika) w Cujusanimam gementem, pozostali artyści tak jak opisałem powyżej więc Stabat Mater przepieknę dzieło Rossiniego uratował jedynie chór - Chór opery i Filharmonii Podlaskiej przygotowany przez Panią Violette Bielecką! BRAVI!!! Jak na bardzo młody chór (działający od kilku lat) brzmiał świetnie i bardzo solidnie przyłożył się do wykonania dzieła Rossiniego...
Po koncercie musiałem koniecznie "odreagować" więc posułchałem i obiejrzałem na youTubie całą (bez vide) arie Tanti affetti w wykonaniu Julii Lezhnevej ale też June Anderson, Cecilii Bartolii i Marielli Devii a na deser pogrzewałem we wspomnieniach i przypomniałem sobie jak cudownie Stabat Mater Rossiniego w Teatze Wielkim w Poznaniu wykonali Mariella Devia, Sonia Ganassi, Juan Diego Florez oraz Alistair Milnes  pod dyrekcją Ricardo Muttiego ze wspaniała Orkiestrą Teatro alla Scala... i już było mi lepiej....

2 (edited by legat8 2012-03-06 08:40:52)

Re: Filharmonia Poznańska 2012

Mała poprawka Gioacchino, w Poznaniu "Stabat Mater" 29.09.2001 r. śpiewał Erwin Schrott, a nie Alastair Milnes.

3

Re: Filharmonia Poznańska 2012

No właśnie przeszukiwałem swoje archiwa i nie znalazłem programu z tego eventu ale przekopując zasoby internetowe natknałem się własnie na taki skład... ale gdzieś mi po głowie się kołatało że własnie na parti basowej w ostatniej chwili była jakaś zmiana... Dziekuje legacie za poprawienie i wyprowadzenie z błędu smile

4

Re: Filharmonia Poznańska 2012

Dzięki za wystawienie pięknej recenzji, pozdrawiam serdecznie! :-)

5

Re: Filharmonia Poznańska 2012

Szanowny panie autorze głównego tekstu. Już podziękowałam Panu za wystawienie wspaniałej recenzji natomiast mam niedosyt informacji we fragmencie cyt: ..."pozostali artyści tak jak opisałem powyżej..." Jak zrozumiałam powyżej, to opisał Pan arie natomiast co ma Stabat Mater Rossiniego do arii Tanti Affetti czy arii Cruda sorte? Czyżby był Pan zupełnym laikiem? :-) recenzję arii nie można podpina Stabat Mater, ponieważ tam jest zupełnie inne forma wokalna, a innymi słowy inne śpiewanie Wielce Szanowny Panie. Zatem radzę pobrać jakieś nauki na temat sztuki wokalnej zanim zacznie wypisywać Pan kretynizmy na tym forum. Z wielce szanownym poważaniem... smile

6

Re: Filharmonia Poznańska 2012

Szanowna Pani,
Muszę mojego Kolegę z Forum wziąć w obronę. Nie wiem, czy Pani zauważyła, ale jesto to forum MELOMANÓW, a nie specjalistów w zakresie śpiewu, muzykologów, dyrygentów, śpiewaków, dyrektorów opery, chociaż wiemy, że nas się czyta. Piszemy, co nam się podoba, często w oparciu o intuicję, ale raczej nigdy nie posuwamy się do tego, aby podsumowywać czyjeś wypowiedzi określeniem, jakże naładowanym emocjonalnie, "kretynizm". Skoro jest Pani uczestniczką tego Forum, proszę szanować jego zasady.
Proszę sobie wyobrazić, że to właśnie dla nas Pani wykonuje swój szlachetny zawód, a potem poddaje się to jakiejś ocenie. Trochę pokory, nie zawsze się jest najlepszym. Powołanie się na wiedzę w zakresie sztuki wokalnej jest argumentem poniżej pasa. Oznacza to, że dopuszcza Pani jedynie krytykę od innych kolegów/koleżanek śpiewaków (mentalnośc cechowa), innych dopuszczonych do wielkiej tajemnicy... W takim razie niestety wyklucza również Pani z tego kręgu znakomitą większość polskich krytyków muzycznych.
Jest mi osobiście bardzo przykro, że jedna z czołowych polskich śpiewaczek deprecjonuje wypowiedź mojego Kolegi, zamiast przejść nad tym do porządku. Więcej dystansu i poczucia humoru, o który Panią zawsze podejrzewałem smile Zresztą, czy nie uważa Pani, że lekką przesadą dla Pani pięknego głosu jest śpiewanie Pendereckiego, Weinberga, a zaraz potem Rossiniego i Donizettiego? Bez względu na formę wokalną. Nie można być specjalistą od wszystkiego.
Pozostaję w szacunku
Jan Gałązka

arehlis wrote:

Szanowny panie autorze głównego tekstu. Już podziękowałam Panu za wystawienie wspaniałej recenzji natomiast mam niedosyt informacji we fragmencie cyt: ..."pozostali artyści tak jak opisałem powyżej..." Jak zrozumiałam powyżej, to opisał Pan arie natomiast co ma Stabat Mater Rossiniego do arii Tanti Affetti czy arii Cruda sorte? Czyżby był Pan zupełnym laikiem? :-) recenzję arii nie można podpina Stabat Mater, ponieważ tam jest zupełnie inne forma wokalna, a innymi słowy inne śpiewanie Wielce Szanowny Panie. Zatem radzę pobrać jakieś nauki na temat sztuki wokalnej zanim zacznie wypisywać Pan kretynizmy na tym forum. Z wielce szanownym poważaniem... smile

7

Re: Filharmonia Poznańska 2012

"Zresztą, czy nie uważa Pani, że lekką przesadą dla Pani pięknego głosu jest śpiewanie Pendereckiego, Weinberga, a zaraz potem Rossiniego i Donizettiego? Bez względu na formę wokalną. Nie można być specjalistą od wszystkiego."
Ubawiłam się do łez Pańskimi słowami Szanowny Panie. Dla ścisłości Weinberg był w 2010 roku, czyli nie wczoraj. Mało tego, zapraszam dziś bardzo serdecznie do Opery Krakowskiej na Straussa: http://www.opera.krakow.pl/?id=188&sid=158  ,31 marca na Polskie Requiem K. Penderckiego i wreszcie w maju na Weinberga!!!
Pozdrawiam!!! smile:):)

8

Re: Filharmonia Poznańska 2012

Cóż, jakoś  nowe Forum słabo się rozkreca. Nie ukrywam, że wypowiedzi arehlis nie tylko zdumiewają, ale bardzo zniechęcają do zaglądania tutaj ( a pewnie i nie zachęcają do podziwiania (?) na scenie -  mimo zaproszenia). Szkoda.

9 (edited by gioacchinoPn 2012-04-11 15:37:29)

Re: Filharmonia Poznańska 2012

ad vocem ... (do postów arehlis)
Primo - mam wyształcenie muzyczne
Secondo - recenzje należy traktować jako całość a nie wyrywać urywki i dowolnie je sobie interpretować, nie recenzowałem formy arii czy Stabat Mater jako utworu sakralnego, a jedynie interpretacje wokalną tych dzieł przez Panią, nadal z przykrością stwierdzam że obie formy nie zadowoliły mnie wokalnie w Pani wykonaniu ...
Tertio - mam dla Pani dobrą, uczciwą propozycję: Pani nię będzie krytykowała moich recenzji, a ja nie będę krytykował Pani śpiewu (co zresztą dla mnie nie będzie trudne albowiem szerokim łukiem omijać będę wraz z przyjaciółmi wszelkie Pani performances)

10

Re: Filharmonia Poznańska 2012

gioacchinoPn wrote:

ad vocem ... (do postów arehlis)
[...]

Widzi się od pewnego czasu taki trend, że (od)twórca, niezadowolony z recenzji sam zmienia się w krytyka. Krytyka krytyków. Najczęściej wypada to dość żałośnie, jak - na przykład - w przypadku rozżalonej początkującej reżyserki Białowąs, która miała za złe, że recenzentowi Walkiewiczowi się nie podobało. Albo (znów: na przykład) operator Idziak, któremu niemiłe recenzje tak bardzo nie przypadły do gustu, że napisał jakiś list otwarty zarzucający krytykom ignorancję. Albo - kolejny przykład - grożenie pozwami Tomaszowi Raczkowi, zniesmaczonemu jakimś kolejnym polskim filmem śmieszno-nieśmiesznym. Grozi bodaj producent czy scenarzysta - a może obydwaj na raz.

Wszystko już było, wspomnijmy chociaż reżysera Uwe Bolla (i jego mecze bokserskie z krytykami), i - miejmy nadzieję - znów przeminie. Warto może jednak wrócić do źródeł - cokolwiek jest prezentowane publicznie, podlega publicznej ocenie. Polemika z tą oceną - jak widać na powyższych przykładach - raczej polemizujących artystów ośmiesza niż oddaje im sprawiedliwość. Pokora to cenna, ale w zawodach scenicznych bardzo rzadka cnota.

11 (edited by k_arol 2012-04-12 12:45:29)

Re: Filharmonia Poznańska 2012

Truizmem jest stwierdzenie, że każdy z nas podlega krytykom – sprawiedliwym i niesprawiedliwym. Osoby decydujące się na wykonywanie profesji estradowo-scenicznych podlegają im w wymiarze zwiększonym – i wybierając zawód powinny sobie z tego zdawać sprawę, a przede wszystkim wyhodować w sobie umiejętność wytrzymywania i reagowania. To też truizm, jakby co... Polemika, zwłaszcza w takim stylu, jaki zaprezentowała tu p. Agnieszka Rehlis – jak zauważył mój przedpiśca – artystę ośmiesza (w moim przypadku było to raczej zażenowanie, choć jam tu niczemu nie winien).
Niejaki Ryszard Wagner, gdy już mu krytyk Hanslick Edward dojadł do żywego – sportretował go jako Sixtusa Beckmessera w „Śpiewakach”... Gdyby p. Agnieszka Rehlis też poszła tym tropem i odpowiedziała najwłaściwszymi dla swojej profesji środkami – choćby odśpiewując publicznie w sposób złośliwy, wredny acz mistrzowski tekst krytyki GioacchinaPn – zasłużyłaby na uznanie. A tak...
Ludwiku Dornie, psie Sabo, Agnieszko Rehlis... nie idźcie tą drogą...